Antykoncepcja w KEA

Moderatorzy: Iwo_H, Kolejarz, Roman F., J.J.S

Re: Antykoncepcja w KEA

Postautor: Dagmara » 06 lut 2013, 21:17

tristan pisze:
Nie twierdziłem, że tylko. Twierdzę odwrotnie: Nastawienie tylko na przyjemności jest szkodliwe psychicznie i społecznie. Zdrowe małżeństwo to małżeństwo zjednoczone razem celem budowania rodziny, w skład której wchodzą również dzieci.

Antykoncepcja w tym nie przeszkadza. Można mieć dzieci a potem stosować antykoncepcje.



tristan pisze:nieprawdą jest, że Dziecko =/= odpowiedzialność. Wręcz odwrotnie dziecko = odpowiedzialność.
Niestety nie zawsze dziecko = odpowiedzialność. Mam tego smutne dowody niekiedy w pracy.



tristan pisze: Moje doświadczenia wykazują, że dzieci z liczniejszych rodzin są bardziej samodzielne, nastawione na współpracę, mniej boją się wyzwań. Znane mi jedynaki natomiast zazwyczaj są zagubione, nieco dziwne, bardziej nastawione na własną przyjemność.
Można miec też więcej niż jedno dziecko, ale niekoniecznie od razu 5 czy 10. Niestety dzieci z wielodzietnych rodzin, które znam (nie wszystkie), nie potwierdzaja twojej teorii, podobnie jedynaki.



tristan pisze:
Dagmara pisze: natomiast jeśli chodzi o prezerwatywy, to są one często pomocne przy zachowaniu zdrowia (np. przy grzybicy lub innych schorzeniach).


I to są nieuleczalne schorzenia, a jednocześnie prezerwatywy chronią przed nimi w 100%? Bo jak nie chronią w 100% to nie wyobrażam sobie narażania żony na chorobę tylko dlatego, że mam ochotę na seks
Nie miałam na mysli AIDS, tylko np. grzybice, która smiertelna nie jest, ale upierdliwa.


tristan pisze:
Dagmara pisze:a matka co roku rodzi kolejnego potomka


Owszem, czemu nie. Bardzo mi się podoba świadectwo pastora baptystycznego (nie pomnę teraz nazwiska, jak potrzeba, to poszukam), który na pytanie ile ma dzieci, odpowiada ,,na razie dziewięcioro''. Z czego dwójka (może więcej, nie wiem) to dzieci adoptowane z zespołem downa. I raczej gościu na patologię mi nie wygląda, a pastorzy jakoś wielkich kokosów nie zarabiają. Kwestia sensownego ustawienia życia.
Ciekawam czy ów pastor mieszka w Polsce i z czego utrzymuje rodzinę. Kokosów moze nie zarabia, ale czy utrzymał by taką rodzine za pensję 1800 zł netto? Watpię.

tristan pisze:
Dagmara pisze:i jeszcze zakładasz, że taką rodzinę stać jest na nowy dom.


Hhm. Uluksusowianie domu to kolejny mit. Oczywiście, kwestia lokalizacji. No ale mieszkań to też dotyczy. Jakiś czas temu ze zdziwieniem się np. dowiedziałem, że maleńkie mieszkanie w centrum Warszawy może kosztować kilka milionów zł.

Dom na wsi nie jest jakoś realnie dużo droższy od mieszkania w centrum większych miast, a jak się ma ustabilizowaną sytuację zawodową, to można ładnie się wesprzeć kredytem na np. 30 lat i spokojnie sobie mieszkać.
No tak się składa, że dom na wsi akurat mam i wiem, ile kosztowała jego budowa. Mniej niz w mieście, ale i tak jest to koszt wysoki (materiałay budowlane i robocizna kosztuja tyle samo co na dom w mieście, tańsza jest jedynie działka). Kredyt na 30 lat przy niepracującej żonie nie dostanie ktoś, kto zarabia średnią krajową, nie wciskaj kitu. Faktem jest, że rodziny wielodzietne, które znam borykaja sięz problemami typu za co kupic podręczniki, czy buty na zimę i nawet nie mysla, o własnym nowym domu. Jak bym im dała do przeczytania twoje "złote rady" to by im się chyba krew zagotowała.
Dagmara
 
Posty: 154
Rejestracja: 24 kwie 2009, 14:05
Wyznanie: E-A

Re: Antykoncepcja w KEA

Postautor: Iwo_H » 07 lut 2013, 00:23

Tristanie, mnie też się krew gotuje jak czytam Twoje kompletnie oderwane od rzeczywistości przemyślenia. Tak się składa, że sama pochodzę z wielodzietnej rodziny ( 5 dzieci) i pamiętam jak niełatwo było związać koniec z końcem w "złotych czasach PRL-u", a ojciec pracował zarobkowo, dorabiał robiąc różne fuchy, było jeszcze spore gospodarstwo rolne. Nie było nas stać na to, żeby wyremontować dach czy wymienić okna, takie inwestycje trzeba było robić na raty i po kawałku, o budowie nowego domu wtedy nawet nie marzyliśmy, choć mieszkaliśmy w starym 100-letnim. A wtedy koszty wysłania dziecka do szkoły było o niebo, a raczej O NIEBO niższe niż dzisiaj! Nie wyobrażam sobie w dzisiejszych czasach wysłać do szkoły i wyposażyć 5 dzieci! I jeszcze zapewnić im jakieś minimum finansowe, żeby nie musiały się wstydzić przed kolegami, że ich nie stać pojechać na wycieczkę klasową. A poza tym, kto może dziś powiedzieć, że ma "ustabilizowaną sytuację finansową" skoro raz po raz słychać, że jakiś duży pracodawca ma kłopoty finansowe i redukuje pracowników. Duży procent osób która mają jakąkolwiek prace zarabia najniższą lub niewiele ponad najniższa krajową, która nie wiem czy wiesz wynosi na dzisiaj 1500 brutto. Albo pracują na umowy śmieciowe i mogą pomarzyć o płatnym urlopie macierzyńskim czy nawet o płatnym L4. Jeśli młodzi rodzice nie mają wsparcia w postaci dziadków, którzy mogą pomóc w opiece nad dziećmi, to bardzo często trudno jest mi związać koniec z końcem mając 1 dziecko. I tak możne by pisać i pisać. Więc może nie bądź taki szybko w ocenianiu innych, nie sądźcie, abyście nie byli osądzeni.
Iwo_H
Moderator
 
Posty: 717
Rejestracja: 15 maja 2006, 00:00
Wyznanie: KEA

Re: Antykoncepcja w KEA

Postautor: varpho » 07 lut 2013, 02:14

tristan pisze:Jakiś czas temu ze zdziwieniem się np. dowiedziałem, że maleńkie mieszkanie w centrum Warszawy może kosztować kilka milionów zł.

witamy w rzeczywistości.

tristan pisze:można ładnie się wesprzeć kredytem na np. 30 lat i spokojnie sobie mieszkać.


? propos kredytu, przypomniał mi się taki oto obrazek:

Obrazek
biedny, nędzny, grzeszny - człowiek.
postuluję wprowadzenie religioznawstwa do szkół.
varpho
 
Posty: 169
Rejestracja: 23 kwie 2009, 02:02
Wyznanie: ewangelicko-augsburskie

Re: Antykoncepcja w KEA

Postautor: tristan » 07 lut 2013, 12:06

Dagmara pisze:Można mieć dzieci a potem stosować antykoncepcje.


Potem to następuje menopauza. Bóg to dobrze zaplanował, żebyś nie rodziła do późnej starości, tylko zaprzestała w momencie, gdy jest jeszcze młody wiek na rodzenie. Tak samo jak to, że zajście w ciążę w czasie karmienia jest dość mało prawdopodobne, więc jak matka karmi np. 1,5 roku (a mniej więcej tyle jest zalecane dla zdrowia), to i tak będą dzieci nie częściej niż co 2 lata. Bóg wszystko sensownie zaplanował.

Najlepszym dowodem na to, że antykoncepcja nie jest sensowna jest to, że pigułka to wynalazek sprzed 50 lat! Wcześniej jej nie było i przez tysiąclecia jakoś ludzie żyli.

Owszem, dopuszczam chwilowo antykoncepcję w momencie, gdy jakieś życiowe są perturbacje (choć wtedy też raczej naturalną, a nie szkodliwą, hormonalną), ale niestety jej łatwość jest naprawdę przyczyną wielkiego zła ;(



Dagmara pisze:Niestety nie zawsze dziecko = odpowiedzialność. Mam tego smutne dowody niekiedy w pracy.


Niektórzy ludzie są nieodpowiedzialni z definicji. Choć również bardzo często ta nieodpowiedzialność wynika po prostu z odejścia od Boga. Ale to nie to dziecko powoduje nieodpowiedzialność ani to dziecko nie jest dowodem nieodpowiedzialności. Po prostu dziecko trafiło się nieodpowiedzialnym ludziom i należało by pracować z nimi, żeby się zmienili, a nie odcinać ich od dzieci.


Dagmara pisze:Nie miałam na mysli AIDS, tylko np. grzybice, która smiertelna nie jest, ale upierdliwa.

No więc jeszcze raz zapytam: Czy ta grzybica jest nieuleczalna? Czy prezerwatywa chroni przed nią w 100%? Bo jakoś sobie nie wyobrażam narażania żony na nie śmiertelną, ale upierdliwą chorobę. Więc jak nie chroni w 100% to niestety całość oznacza tylko uspokajanie sumienia (jak to niestety ma właśnie w przypadku AIDS miejsce).

Dagmara pisze:
tristan pisze:Owszem, czemu nie. Bardzo mi się podoba świadectwo pastora baptystycznego (nie pomnę teraz nazwiska, jak potrzeba, to poszukam), który na pytanie ile ma dzieci, odpowiada ,,na razie dziewięcioro''. Z czego dwójka (może więcej, nie wiem) to dzieci adoptowane z zespołem downa. I raczej gościu na patologię mi nie wygląda, a pastorzy jakoś wielkich kokosów nie zarabiają. Kwestia sensownego ustawienia życia.

Ciekawam czy ów pastor mieszka w Polsce i z czego utrzymuje rodzinę.


Z czego utrzymuje rodzinę, nie wiem. znalazłem, że to chodzi o pastora Henryka Skrzypkowskiego z Chojnic.
Jego świadectwo o dzieciach można znaleźć na początku jednego z kazań. Kazanie dostępne tu:

http://gdansk.baptysci.pl/audio/kazania ... =60&Nr_p=2

pod pozycją:

392 2011-04-09 Henryk Skrzypkowski Czy człowiek jest z natury zły?

bezpośredni link do mp3:

http://cid-dee334f5cf11dd5d.skydrive.li ... -04-09.mp3

o dzieciach mówi około 2 minuty nagrania przez parę minut, potem przechodzi do właściwego kazania.

Dagmara pisze: Kokosów moze nie zarabia, ale czy utrzymał by taką rodzine za pensję 1800 zł netto? Watpię.


No to trzeba zarobić więcej. Tak, wiem, pokażesz mi przypadki chorych osób, które nie są w stanie pracować. Dlatego ja uważam, że są przypadki owszem, trudne. Dlatego ja nie potępiam antykoncepcji całkowicie, jak KRK, ale w 99% przypadków antykoncepcja nie jest rozwiązaniem.

Dagmara pisze:No tak się składa, że dom na wsi akurat mam i wiem, ile kosztowała jego budowa. Mniej niz w mieście, ale i tak jest to koszt wysoki (materiałay budowlane i robocizna kosztuja tyle samo co na dom w mieście, tańsza jest jedynie działka).


Nie trzeba budować, można kupić starszy, zbudowany. Ceny są miejscami porównywalne do ceny mieszkania.

Dagmara pisze:Kredyt na 30 lat przy niepracującej żonie nie dostanie ktoś, kto zarabia średnią krajową, nie wciskaj kitu.


A ja mówię, że każdy dostanie i że każdy ma mieć dom? Są też mieszkania w bloku, sam w takim mieszkam, bo właśnie z przyczyn zdrowotnych mam ograniczone możliwości działania.

Dagmara pisze:Faktem jest, że rodziny wielodzietne, które znam borykaja sięz problemami typu za co kupic podręczniki, czy buty na zimę i nawet nie mysla, o własnym nowym domu.


Jednodzietne tak samo. Kwestia dzietności ma niewielki na to wpływ. Ja tu raczej widzę odwrotny mechanizm, ludzie biedni często nie mają hedonistycznych odruchów i nie robią se jaj z antykoncepcją tylko mają tyle dzieci, ile Bóg da. A ludzie, których byłoby spokojnie stać na więcej, przywykli do wygody i braku problemów, ograniczają dzietność. To nie dzieci powodują biedę. Owszem, jak się ma ich więcej, to może trzeba nieco inaczej zorganizować życie. Zamiast wczasów w pensjonacie, może wczasy na wsi w agroturystyce.


Iwo_H pisze:Tristanie, mnie też się krew gotuje jak czytam Twoje kompletnie oderwane od rzeczywistości przemyślenia. Tak się składa, że sama pochodzę z wielodzietnej rodziny ( 5 dzieci)


I co, podpiszesz poniższe oświadczenie?

Nie podoba mi się, że była nas piątka rodzeństwa. Wolałabym, aby moja mama miała jedno, ewentualnie dwójkę dzieci. Uważam, że 3, 4 i 5 dziecko w mojej rodzinie nie powinno się urodzić. Z poważaniem, Iwona H.


Iwo_H pisze:i pamiętam jak niełatwo było związać koniec z końcem w "złotych czasach PRL-u", a ojciec pracował zarobkowo, dorabiał robiąc różne fuchy, było jeszcze spore gospodarstwo rolne.


Mój też. A była nas tylko dwójka. A co ciekawsze, motywacja w postaci dzieci podniosła rodzicom standard życia, bo wcześniej ojciec z mamą mieszkali w kawalerce i czasami jedli chleb z masłem i cebulą, bo nie było co. A jak ja się urodziłem, to ojciec zamieszkał w domu na wsi, wziął się za dodatkową pracę jako mechanik (naprawiał maluchy), poszukał pracy jako projektant przy desce.

Iwo_H pisze: Nie było nas stać na to, żeby wyremontować dach czy wymienić okna, takie inwestycje trzeba było robić na raty i po kawałku, o budowie nowego domu wtedy nawet nie marzyliśmy, choć mieszkaliśmy w starym 100-letnim.


No pewne rzeczy trzeba robić na raty, takie życie. Czy ja mówię, że 5tka dzieci daje +100 do majątku?
A gdyby was było tylko 1 albo 2 dzieci, ten dom byłby bardziej luksusowy? A nawet jeśli, to co? Żyjecie z rodzeństwem? Jesteście wykształceni? Osiągnęliście coś w życiu?

Czy chrześcijaństwo obiecuje luz, przyjemne życie i brak wyrzeczeń?

Gen 3:17 pisze: [...] W mozole żywić się będziesz z niej po wszystkie dni życia swego! (18) Ciernie i osty rodzić ci będzie i żywić się będziesz zielem polnym. (19) W pocie oblicza twego będziesz jadł chleb [...]


Moi rodzice walczyli, twoi walczyli. Ja walczę i moje dzieci będą walczyły. Chęć ulżenia sobie kosztem ograniczania liczby dzieci nie jest wg mnie dobrą drogą.

Iwo_H pisze:A wtedy koszty wysłania dziecka do szkoły było o niebo, a raczej O NIEBO niższe niż dzisiaj!


Mit. Owszem, jak się kupuje najnowsze podręczniki prosto z drukarni, to można wydać sporo. Ale są antykwariaty, są biblioteki, są inne rozwiązania. Jest gorzej niż za PRL, gdzie podręczniki wypożyczała mi szkoła, ale da się rozwiązać to.

Iwo_H pisze:Nie wyobrażam sobie w dzisiejszych czasach wysłać do szkoły i wyposażyć 5 dzieci! I jeszcze zapewnić im jakieś minimum finansowe, żeby nie musiały się wstydzić przed kolegami, że ich nie stać pojechać na wycieczkę klasową.


Nie bardzo rozumiem podejścia ,,nie będę miała dziecka, bo jak będę miała, to ono będzie się musiało wstydzić że go nie stać na wycieczkę''. Powiem tak, wycieczki są raz na kilka lat i jak akurat dziecko nie pojedzie, to przeżyje. Ja tam bym wolał, żeby nie pojechać z braku kasy na wycieczkę (zresztą nieraz z braku kasy tego czy tamtego musiałem sobie odmówić), niż żeby moja mama mnie nie urodziła z obawy przed finansami.

Iwo_H pisze:A poza tym, kto może dziś powiedzieć, że ma "ustabilizowaną sytuację finansową" skoro raz po raz słychać, że jakiś duży pracodawca ma kłopoty finansowe i redukuje pracowników. Duży procent osób która mają jakąkolwiek prace zarabia najniższą lub niewiele ponad najniższa krajową, która nie wiem czy wiesz wynosi na dzisiaj 1500 brutto. Albo pracują na umowy śmieciowe i mogą pomarzyć o płatnym urlopie macierzyńskim czy nawet o płatnym L4.


A myślisz, że przez tysiące lat mieli L4, urlopy macierzyńskie i inne obecnie dostępne przywileje? Myślisz, że Józef był prezesem fabryki mebli a Maria kierowniczką w dziale zaopatrzenia świątyni w tkaniny, obydwoje z prywatnym ubezpieczeniem HerodMed oraz polisą na życie Cezar Insurance?

Ja wiem, że jest ciężko.

Iwo_H pisze:Jeśli młodzi rodzice nie mają wsparcia w postaci dziadków, którzy mogą pomóc w opiece nad dziećmi, to bardzo często trudno jest mi związać koniec z końcem mając 1 dziecko.


A widzisz, bo to jest kolejny aspekt upadku tradycyjnych wartości. Przy wielodzietnych wielopokoleniowych rodzinach nie było problemu z oddaniem starej matki do domu starców i nie było też problemu, żeby babki i ciotki pomagały przy dzieciach.

Ba! Z budowaniem domu (o domach mówiliśmy więc nawiązuję) też było inaczej. Kolega mówi, że na ich wsi jak młode małżeństwo potrzebowało domu, to cała wieś się zbierała żeby im przy budowie pomóc. Oczywiście za chwile to młode albo już starsze małżeństwo zakasywało rękawy i szło pomagać w budowie domu dla kolejnych młodych małżeństw.

A jak teraz się zrobiło tak niefajnie, że nawet na linii rodzice-dzieci nie można liczyć na pomoc, to faktycznie najlepiej się okopać w swoim grajdołku, dzieci nie mieć, żeby nie mieć kłopotu i żyć sobie radośnie. Choć z tą radością to ja bym taki pewny nie był. Znam małżeństwo, co mieli jedną córkę. On pracował za PRL na wysokim stanowisku, dobrze zarabiał, mieli dom w jednym mieście, dwa mieszkania w innym. Córka teraz zmarła na raka, oni mają w okolicach 80tki, dom sprzedali, bo sił przy nim robić nie ma, mieszkanie jedno sprzedali i siedzą samotnie na stare lata.

Dzieci to wielki wysiłek, ale też ogromna radość i wspaniały dar od Boga.

Iwo_H pisze:Więc może nie bądź taki szybko w ocenianiu innych, nie sądźcie, abyście nie byli osądzeni.


No tym zdaniem to można każdą opinię uwalić. ,,Nie odzywaj się, bo nie masz prawa oceniać''. Ja rozumiem ten cytat tak, żeby kogoś nie potępiać z definicji, ale żeby walczyć o niego. Gdzie indziej jest napisane, że jak bliźni robi nie tak, to aby iść napomnieć go w 4 oczy, jak nie pomoże wziąć ze sobą kogoś, jak nie pomoże wziąć zbór (o ile dobrze pamiętam), a jak nie pomoże to go wywalić ze społeczności wręcz. Sądzenie w tym cytacie, to stawianie się w roli Boga... ,,o stary ty to jesteś taki owaki, nic innego jak piekło cię nie czeka''. Powiedzenie ,,stary, robisz źle chodząc do burdelu, weź przestań'' to nie sądzenie. Ja nie mówię, że ty z tą całą swoją antykoncepcją to już masz kociołek w piekle pewny. Ja po prostu mówię, że antykoncepcja jest zła. Ma negatywny wpływ na wiele rzeczy (wymieniłem je w pierwszym z listów w tej serii) i jej stosowanie uważam za niewłaściwe.
tristan
 
Posty: 166
Rejestracja: 17 maja 2010, 20:18

Re: Antykoncepcja w KEA

Postautor: Iwo_H » 07 lut 2013, 20:05

tristan pisze:
Iwo_H pisze:Tristanie, mnie też się krew gotuje jak czytam Twoje kompletnie oderwane od rzeczywistości przemyślenia. Tak się składa, że sama pochodzę z wielodzietnej rodziny ( 5 dzieci)


I co, podpiszesz poniższe oświadczenie?

Nie podoba mi się, że była nas piątka rodzeństwa. Wolałabym, aby moja mama miała jedno, ewentualnie dwójkę dzieci. Uważam, że 3, 4 i 5 dziecko w mojej rodzinie nie powinno się urodzić. Z poważaniem, Iwona H.


Uważam, że taka manipulacyjna prowokacja z Twojej strony to zwyczajne łajdactwo.

tristan pisze:Ja nie mówię, że ty z tą całą swoją antykoncepcją to już masz kociołek w piekle pewny. Ja po prostu mówię, że antykoncepcja jest zła. Ma negatywny wpływ na wiele rzeczy (wymieniłem je w pierwszym z listów w tej serii) i jej stosowanie uważam za niewłaściwe.


A gdzie ja się w tym temacie wypowiedziałam na temat antykoncepcji??? Odniosłam się tylko do bzdur które tu wypisujesz i to tylko do małej części tych bzdur, bo na odnoszenie się do całości Twojej "twórczości" po prostu szkoda mi czasu. Wypowiadasz się tak, jakbyś nie żył tu na ziemi w polskich realiach tylko gdzieś w kosmosie, jakbyś zupełnie nie rozumiał jak dziś ludzie żyją, a jak żyli w czasach biblijnych. Tamtych czasów już nie ma. Nasze "dzisiaj" jest zupełnie inne. I albo się obudzisz i zaczniesz widzieć rzeczywistość taką, jaka ona jest, albo do końca życia będziesz się frustrował ubolewając, że świat nie jest taki jaki być powinien.
Iwo_H
Moderator
 
Posty: 717
Rejestracja: 15 maja 2006, 00:00
Wyznanie: KEA

Re: Antykoncepcja w KEA

Postautor: i'm » 07 lut 2013, 21:46

Słuchajcie, nie ma sensu się obrażać, wyzywać itd. Każdy ma swój pogląd na daną sprawę. może się nią podzielić ale nie narzucać innym.
Świat się ciągle zmienia i trzeba to zaakceptować. Nie żyjemy jak kiedyś. Na początku ziemia inaczej funkcjonowała, był inny klimat, ludzie dłużej żyli. To minęło.
Co do antykoncepcji, każdy niech postępuje wg własnego przemyślenia sprawy. Pamiętajmy, że jesteśmy odpowiedzialni za siebie, za dzieci, za ludzi obok.
Pozdrawiam:)
i'm
 
Posty: 5
Rejestracja: 08 sty 2013, 11:13
Wyznanie: E-A

Re: Antykoncepcja w KEA

Postautor: renia » 07 lut 2013, 23:35

Tristan,piszesz jak nawiedzony!Jak byś spadł z księżyca! Mieszkamy w Polsce ,a to nie jest Biblijna Ziemia Obiecana. Owszem mieszkam na wsi, a to po-twojemu jest tanie mieskanie!! Może czlowiek i nie musi co miesiąc płacić czynszu,ale trzeba natomiast kupić na przykład na zimę węgiel,a to tez niemały wydatek.Ale to wszystko bylo by nic jak by była na wsi praca. Ale dzis są takie realia że za pracą trzeba jechać do miasta.I nie raz chłopy (tz.mężowie,ojcowie!) zostają na cały tydzień.Dla kobiet w ogóle nie ma żadnej. A jak za chlebem muszą wyjechać za granice i w domu bywają raz na 1,5-2 miesiąca??? Wpadnie mąż do domu na dwa dni,a zona mu-poczekaj drogi- ziornę najpierw w kalendarzyk!!!! Ha-ha !!! Bardzo śmiesznie!!!
renia
 
Posty: 4
Rejestracja: 07 lut 2013, 22:39

Re: Antykoncepcja w KEA

Postautor: varpho » 08 lut 2013, 05:55

tristan pisze:I co, podpiszesz poniższe oświadczenie?

Nie podoba mi się, że była nas piątka rodzeństwa. Wolałabym, aby moja mama miała jedno, ewentualnie dwójkę dzieci. Uważam, że 3, 4 i 5 dziecko w mojej rodzinie nie powinno się urodzić.
[...]

Ja tam bym wolał, żeby nie pojechać z braku kasy na wycieczkę (zresztą nieraz z braku kasy tego czy tamtego musiałem sobie odmówić), niż żeby moja mama mnie nie urodziła z obawy przed finansami.


ale co to w ogóle za anachroniczne podejście? uważasz, że Twoje istnienie, że istnienie kogokolwiek, jest czymś koniecznym?
oczywiście, że każdy człowiek, który się urodzi, jest darem od Boga [podobnie jak każda roślina, każde zwierzę itd.] ale jeśli ktoś się nie zdecydował na 3., 4. czy 5. dziecko, to przecież nie oznacza, że je jakoś unicestwił.
gdyby mnie nie było, to by mnie po prostu nie było, a może byłbym kimś innym. ale nie byłoby tak, że nagle przestałbym być.
nie widzę, w czym problem...


tristan pisze:Owszem, jak się kupuje najnowsze podręczniki prosto z drukarni, to można wydać sporo. Ale są antykwariaty, są biblioteki, są inne rozwiązania.


jeśli nauczyciele co roku każą dzieciom korzystać z podręczników innego wydawnictwa, to nie za bardzo jest jakieś wyjście.
a wydawnictwa często wydają nawet te same książki z całkowicie zmienionymi okładkami [żeby zasugerować, że wcześniejsze wydania są do niczego i napędzać tym popyt]... biznes, biznes, kapitalizm...
oczywiście, że jakieś wyjścia alternatywne są - wolne podręczniki, kserowanie [no ale to jest przeciwko "świętemu prawu własności"] itp. ale do tego trzeba woli władz i woli szkół.


i'm pisze:Na początku ziemia inaczej funkcjonowała, był inny klimat, ludzie dłużej żyli. To minęło.


minęło wraz z potopem, kiedy spadły "wody górne", chroniące wcześniej ziemię przed szkodliwym promieniowaniem UV, tak? :P
biedny, nędzny, grzeszny - człowiek.
postuluję wprowadzenie religioznawstwa do szkół.
varpho
 
Posty: 169
Rejestracja: 23 kwie 2009, 02:02
Wyznanie: ewangelicko-augsburskie

Re: Antykoncepcja w KEA

Postautor: tristan » 08 lut 2013, 11:06

Iwo_H pisze:Uważam, że taka manipulacyjna prowokacja z Twojej strony to zwyczajne łajdactwo.


Nie łajdactwo, a po prostu zawrócenie uwagi na to, że pomimo to, że była was 5tka i że może nie żyło się wam tak dostatnio jak sąsiadom, gdzie była ich tylko dwójka, to jednak jako najbardziej zainteresowana, czyli dziecko z tej gromadki, zapewne nigdy byś się nie podpisała pod oświadczeniem, że wolałabyś tak jak u sąsiadów. Dlatego też myślę, że to nie powinno być argumentem w ustach matki. Chciałbym aby rodzice przestali się bać tego, że jak będą mieli więcej dzieci, to one będą poszkodowane, bo dostaną gorsze ubranie, mniej odlotowe wczasy, nie pojadą na wycieczkę z klasą.

Właśnie bardzo dobrze, że ty nie jesteś jedynaczką, bo mogę ci pokazać na twoim własnym przykładzie, że wielodzietność wcale nie jest taka koszmarna. Że zostałaś dobrze wychowana, że nie skończyłaś w patologii, że twoja rodzina pomimo piątki dzieci wcale nie była patologią. Że nie ma po prostu co się bać kolejnych dzieci. A że będzie trudniej z piątką niż z jednym? Niekoniecznie będzie trudniej, a nawet jeśli tak, to czy nie warto tego trudu ponieść dla nagrody, jaką jest wspaniała liczna rodzina?



Iwo_H pisze:A gdzie ja się w tym temacie wypowiedziałam na temat antykoncepcji??? Odniosłam się tylko do bzdur które tu wypisujesz i to tylko do małej części tych bzdur, bo na odnoszenie się do całości Twojej "twórczości" po prostu szkoda mi czasu.


No dobrze, wypowiadałaś się na temat dzietności. W każdym razie, ja nie sądzę cię (bo z tego ta część rozmowy wyszła) ale przedstawiam swoje opinie na temat danego zjawiska. Czy jak powiem ,,mordowanie jest złe'' to napiszesz, że mam nie sądzić, żeby nie być sądzonym? Ja mówię ,,antykoncepcja jest zła'' i ,,małodzietność jest zła''. Nie sądzę ciebie, bo nawet nie wiem ile masz dzieci.

Właśnie to mnie martwi w tej całej dyskusji, że ja przedstawiam swój punkt widzenia na antykoncepcję, a potem szerzej na dzietność i kształt rodziny, a moi oponenci (ty, czy Dagmara) wplatają w to swój punkt widzenia na MNIE. Nie napisałem żadnego epitetu na Was a nawet na wasze poglądy, a jedyną osobistą sprawą była mająca zwrócić uwagę na relatywizm oceny sprawa ,,oświadczenia Iwony H.'' Za to niestety po raz kolejny zebrałem osobiste baty na temat mojej osoby. Smutne to. Co ciekawsze, to właśnie Iwona H. polecała mi książkę na tematy TYkania.

Iwo_H pisze:Tamtych czasów już nie ma. Nasze "dzisiaj" jest zupełnie inne.


Oczywiście. O wiele łatwiejsze (mówię oczywiście o naszym rejonie, bo jest wiele rejonów świata, gdzie jest gorzej jak za czasów biblijnych). I dlatego, że o wiele łatwiejsze, przyjemniejsze, bezpieczniejsze, tym bardziej właśnie argument o braku warunków mnie nie przekonuje. Ludzie żyją w naprawdę trudnych warunkach i mają stadka dzieci, a ludzie żyjący w europie czy usa, którym się bogactwo uszami wylewa (w porównaniu z tymi żyjącymi np. w puszczy amazońskiej, albo w Afryce) wciąż twierdzą, że im źle i paskudnie i nie mają warunków na dzieci.

Iwo_H pisze:I albo się obudzisz i zaczniesz widzieć rzeczywistość taką, jaka ona jest, albo do końca życia będziesz się frustrował ubolewając, że świat nie jest taki jaki być powinien.


No wiesz, rzeczywistość jest też taka, że coraz mniej jest chrześcijan. Czy mam przestać się tym frustrować i zacząć nadążać za rzeczywistością?

Mam swoje poglądy i jednym z tych poglądów jest to, że należy głosić swoje przekonania jawnie i bez krępacji. I dlatego głoszę swoje zdanie. Zwłaszcza że odpowiedzią na pytanie ,,co KEA mówi o antykoncepcji?'' jest ,,każdy ma rozważyć w swoim sumieniu''. Więc mam nadzieję, że moje zdanie pomoże w tym rozważaniu, bo zdań ZA antykoncepcją i ZA małodzietnością jest sporo, więc dla przeciwwagi przyda się i zdanie przeciwne.

i'm pisze:Słuchajcie, nie ma sensu się obrażać, wyzywać itd. Każdy ma swój pogląd na daną sprawę. może się nią podzielić ale nie narzucać innym.


Wydaje mi się, że ja nie narzucam. Poza tym, że wyraziłem swoje poglądy, przecież nie przymuszam nikogo do niczego. Owszem, chciałbym żeby przynajmniej jedna osoba po przeczytaniu moich wypowiedzi przyjęła mój punkt widzenia, ale jak nie przyjmie, to do niczego nie zmuszę. Przecież nie jestem posłem, który właśnie wprowadził ustawowy nakaz wielodzietności i wycofał ze sprzedaży antykoncepcję.
tristan
 
Posty: 166
Rejestracja: 17 maja 2010, 20:18

Re: Antykoncepcja w KEA

Postautor: Anja01 » 08 lut 2013, 12:45

Akurat to, że kobieta karmiąca nie zajdzie w ciążę to mit, nie mający absolutnie niż z rzeczywistością. Znam wile kobiet, które zaraz po porodzie zachodziły w ciążę. W tym min. moja mama, która nigdy zdrowotnie nie doszła do siebie w pełni po drugiej ciąży. I nie tylko ona. Znam też kobiety, którym nie wolno zajść w kolejną ciążę, bo mogłyby ją przypłacić życiem. Czy takim osobom jesteście w stanie powiedzieć 'źle robicie, nie stosujcie antykoncepcji, jak Bóg chce to zajdziecie w ciążę i umrzecie. Ale tak trzeba'? Serio? Poza tym kim jesteśmy, żeby mówić innym czego Bóg chce, co zaplanował, jak zdecyduje?Tylko Biblia jest źródłem Słowa Bożego. Czy w związku z tym należy słuchać ludzkiego 'słowa bożego'? ja nie słucham. Po to mam intelekt i sumienie, żeby nie próbować mówić innym czego Bóg sobie życzy, i po to by takich słów nie słuchać.
Anja01
 
Posty: 171
Rejestracja: 29 mar 2011, 21:36
Lokalizacja: Warszawa/Wniebowstąpienia
Wyznanie: E-A od 29.05.11.

PoprzedniaNastępna

Wróć do Etyka i problemy społeczne

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 2 gości