Niechęć luteran do KRK

Moderatorzy: Iwo_H, Kolejarz, Roman F., J.J.S

Re: Niechęć luteran do KRK

Postautor: Ponury_92 » 17 lut 2011, 20:05

Moim zdaniem to że ewangelicy nie lubią katolików jest bardzo mocno związane z historią, gry rodziny ewangelickie były prześladowane, kościoły ewangelickie odbierane czy dewastowane mój obecny kościół też próbowano przejąć jeden się udało i do dziś jest katolicki a wybudowany przez ewangelików później zbudowano 2 kościół który też próbowano przejąć lecz się nie udało, z opowiadań starszych ludzi wywnioskowałem, że nieraz byli oczerniani przez katolików a ewangelicy nie są dłużni takie jest moje zdanie i możecie się zgadzać lub nie ale nie dziwcie się (zwracam się tu do braci katolików) że starsi ewangelicy nie lubią katolików, młodszym to może wszystko jedno a może nie wiedzą jak to było jak palono na stosach tuż po reformacji tylko za to że nie chciano zgodzić się z nauką ówczesnego kościoła, czy wysiedlano z ojcowizny odbierano domy itp sam znam pewną panią ma juz około 80 lat której babcia musiała opuścić dom ponieważ ją do tego zmusiła wyznawana religia
"Stój tylko w wierze i bojuj stale
Bóg ci koronę da w swojej chwale"
Ponury_92
 
Posty: 4
Rejestracja: 17 lut 2011, 19:56
Wyznanie: Luteranin

Re: Niechęć luteran do KRK

Postautor: jagna » 19 lut 2011, 15:56

A moim zdaniem tłumaczenie jakiejkolwiek niechęci historią jest niezrozumiałe i niedopuszczalne. To prawda, że ewangelicy doznali od katolików wielu krzywd w czasach kontrreformacji ale kiedy to było? To tak jakby nie lubić Niemców, bo II WŚ zaczęli. Tylko, że dzisiejsi Niemcy nie są temu winni, tak jak dzisiejsi katolicy nie są winni czasów prześladowań. I dzisiejsi ewangelicy nie są winni grzechów swoich poprzedników, bo spójrzmy prawdzie w oczy, oni też niejedno niewinne życie mieli na sumieniu, jak każde wyznanie chrześcijańskie(może nie licząc tych najmłodszych). Mogę oczywiście zrozumieć, tak jak pisałeś, starszych ludzi, którzy jeszcze pamiętają np. odbieranie kościołów czy szykany. Ale z drugiej strony, jeśli doświadczyli przykrości, to od konkretnych ludzi, nie od miliarda katolików. Zrozumieć też mogę niechęć do KRK, który traktuje inne Kościoły, zwłaszcza protestanckie, z góry, patrzy pobłażliwie, jak starszy brat na młodszą głupiutką siostrę. Ale niechęci do całych grup religijnych,społecznych/etnicznych nie rozumiem i zrozumieć nie potrafię. Zwłaszcza jeśli tę niechęć żywią chrześcijanie.

Ponury_92 pisze:młodszym to może wszystko jedno a może nie wiedzą jak to było jak palono na stosach tuż po reformacji tylko za to że nie chciano zgodzić się z nauką ówczesnego kościoła


Wiedzą, ale jak wspomniałam, co dzisiejszy katolik winny temu, co wyprawiali katolicy tuż po reformacji? Czy Ty czujesz się winny np. za polskich szmalcowników? Moja babcia mi opowiadała, jak w czasie okupacji młodzi Polacy biegali po wsi i szukali Żydów, jak znaleźli, wydawali Niemcom. Ja się za nich winna nie czuję i nie powiem, że nie lubię Polaków, bo Żydów mordowali.
"Bo miałem ambicję stworzyć taką rezolutną rasę, a wyście to tak po ludzku, po ludzku... spartolili"
jagna
 
Posty: 266
Rejestracja: 30 cze 2010, 14:00
Wyznanie: ewangelicko-augsburskie

Re: Niechęć luteran do KRK

Postautor: jagna » 19 lut 2011, 15:57

Aha, dodam jeszcze, że nigdy się nie spotkałam z niechęcią luteran do katolików, ani na odwrót. Może do chrześcijan wreszcie zacznie docierać, że mają się kochać nawzajem, a nie uprzedzać z powodu win przodków.
"Bo miałem ambicję stworzyć taką rezolutną rasę, a wyście to tak po ludzku, po ludzku... spartolili"
jagna
 
Posty: 266
Rejestracja: 30 cze 2010, 14:00
Wyznanie: ewangelicko-augsburskie

Re: Niechęć luteran do KRK

Postautor: Dorota » 21 lut 2011, 11:20

Przyznam się, że ja, jak rzadko, mam bardzo radykalny pogląd na ten temat. Uważam, że to KRK jako instytucja buduje celowo mur, którym chce wyizolować jednostki "inaczej myślące" i to instytucja KRK jest winna wzajemnej niechęci. Przykład? Proszę bardzo. Mam dziecko w II-iej klasie szkoły podstawowej. Jako jedyna nie chodzi na religię katolicką z całą klasą. Siłą rzeczy jest izolowana. W szkole bez przerwy są jakieś dodatkowe atrakcje, gdzie prawie cała szkoła idzie wraz z nauczycielami na różne msze a moje dziecko słyszy, że przez takich, jak ona, nie wszyscy nauczyciele mogą uczestniczyć w uroczystościach (panie ze świetlicy muszą ich pilnować). Dziecko, które już dość silnie identyfikuje się ze swoim wyznaniem, czuje rozgoryczenie, wrogość w niej narasta. Za każdym razem tłumaczę i wyjaśniam, staram się wyciszać negatywne emocje. Nawet, gdy musi uczestniczyć w jakimś apelu czy akademii o treści ściśle katolickiej. Ale i we mnie się zagotowało, gdy dziecko z płaczem mi opowiadało, że zamiast normalnej lekcji była lekcja z księdzem katolickim o papieżu, gdzie na początku i na końcu była modlitwa katolicka a w trakcie nauka pieśni i ona musiała w tym brać udział. A potem koleżanki się z niej śmiały, że chociaż nie chodzi z nimi na religię to i tak musi się modlić po katolicku. Zachowanie koleżanek starałam się wytłumaczyć, to nie one były winne całej sytuacji. Ale jak mam tłumaczyć całą resztę? Jak dla mnie, to wręcz barbarzyńskie zachowanie, na pewno nie służące budowaniu wzajemnego zrozumienia. Gdyby nie takie zajścia, to na tym tle w ogóle nie byłoby różnic pomiędzy dziećmi, ani żadnych antagonizmów. Wychodzi na to, że to najmłodsze pokolenie uczone jest wrogości i braku poszanowania dla innych przekonań. Ja podjęłam oczywiście odpowiednie kroki, sprawa poniekąd została załatwiona, ale nie o to w tym chodzi. Moje dziecko zdobyło nowe doświadczenie, na pewno nie nastawi jej to przyjaźnie do KRK. Nie do zwykłych katolików, bo większość naszych znajomych i krewni, to katolicy. W całej naszej rodzinie na fanatyczkę wyrasta właśnie córka, co ja jej staram się wytłumaczyć, objaśnić, zmienić nastawienie, to w szkole, w zetknięciu z instytucją, zostaje szybko zniweczone. Przykre to wszystko, czuję się trochę jak Don Kichot.
pozdrawiam, życzę bardziej pozytywnych doświadczeń,
Dorota
 
Posty: 19
Rejestracja: 27 kwie 2009, 08:16
Wyznanie: ewang.-augsburskie

Re: Niechęć luteran do KRK

Postautor: Abif » 22 lut 2011, 19:33

Dorota, piszesz o problemach które mnie dopiero czekają. Mój starszy syn w czerwcu skończy 5 lat, szkoła za pasem.
Myślę, że stosunek rówieśników do Bartka będzie wypadkową dówch czynników.

Po pierwsze, "inni" wzbudzają zazdrość przez to, że za zgodą rodziców mogą się wyłamać ze stada. Co więcej, rodzicom zależy na tym, żeby prezentowali swoją odrębność i stoją za nimi murem.

Po drugie w KRK mówi się o Luteranach trochę jak o zbłąkanych owieczkach: niby "braciach" ale jednak "odłączonych".
Luteranie to tacy biedni ludzie, którzy na własną prośbę pozbawili się szansy na zbawienie a w każdym razie mocno skomplikowali swoje położenie. Z jednej strony należy ich żałować, bo jak tu nie ubolewać nad losem potępionych odszczepieńców ale z drugiej strony... W końcu chcieli rozwalić Jeden Kościół od wewnątrz więc może jednak dobrze im tak.

Dzieciaki chłoną takie wzorce i po swojemu na nie reagują. Jak można lubić kolegę / koleżankę przez którą Maryja tak bardzo cierpi - bo przecież rozpad rodziny (Reformacja) musi boleć Matkę.
Abif
 
Posty: 70
Rejestracja: 03 lip 2010, 15:43

Re: Niechęć luteran do KRK

Postautor: jagna » 22 lut 2011, 22:24

Oficjalny stosunek KRK do luteran jaki jest każdy widzi, ale czy to się przekłada na stosunek katolików do luteran?

Abif pisze:Jak można lubić kolegę / koleżankę przez którą Maryja tak bardzo cierpi - bo przecież rozpad rodziny (Reformacja) musi boleć Matkę.


Spotkałeś się kiedyś z czymś takim Abifie, a raczej Twoje dziecko? Bo ja myślę, że przecięty 7-8 latek nie zdaje sobie sprawy co to reformacja ;) (i jeśli jednak kolegi nie lubi, to przez dziecięcą niechęć do "innych", tak jak często dzieci nie lubią rudych/grubych/itp, nie przez wyznanie)To samo można powiedzieć o dzieciach z rozbitych rodzin, wszak rozwód to grzech, więc jak można lubić kolegę grzesznych rodziców? A jednak chyba dzieci samotnych rodziców nie mają problemów z rówieśnikami. Ja jako dziecko nie zaprzątałam sobie głowy wyznaniem innych dzieci. Maryją też nie. Takie zachowanie jeśli wyniknie, to z winy rodziców, (a nie dlatego, że dziecko tak słucha nauk KRK i samo wyciąga wnioski): nie baw się z tym chłopcem, bo jego rodzina krzywdzi Maryję/żyje w grzechu. Ale takich ludzi jest coraz mniej, sami katolicy wyrywają się z sideł swojego Kościoła i mają dosyć wiecznych osądów: rób/nie rób, dobre/złe. Mam nadzieję, że zanim ja doczekam się potomstwa i potomstwo pójdzie do szkoły, będzie już zdecydowanie lepiej.

Ja nie wiem, jak luterańskie dziecko będzie traktowane w szkole w diasporze, moi znajomi luteranie to głównie ze Śląska Cieszyńskiego, więc w swoich szkołach nie byli wyizolowani w swoim wyznaniu, jeśli spoza - to konwertyci, w szkołach byli katolikami. To co opisała Dorota to straszne, ale winę za to ponosi KRK, nie przeciętny wierny, czy nawet koleżanki córki, które pewnie wcale nie miały złej woli. Ot, dziewczynka nie chodzi na religię (trochę jej pewnie zazdrościmy) a i tak musi się modlić z nami.


Abif pisze:Myślę, że stosunek rówieśników do Bartka będzie wypadkową dówch czynników.


Na pewno lepiej znasz się na dzieciach, ale naprawdę, myślę, że przeciętny dzieciak z wielkiego miasta, nie jest już wychowywany w duchu posłuszeństwa KRK i nie jest świadom tego, co KRK myśli o luteranach. Co innego z tą "innością", ale teraz i tak jest lepiej niż kilkanaście lat temu.
"Bo miałem ambicję stworzyć taką rezolutną rasę, a wyście to tak po ludzku, po ludzku... spartolili"
jagna
 
Posty: 266
Rejestracja: 30 cze 2010, 14:00
Wyznanie: ewangelicko-augsburskie

Re: Niechęć luteran do KRK

Postautor: Dorota » 23 lut 2011, 10:10

Abif, problem nie tkwi w przeciętnym człowieku (małym czy dużym). Tak jak Jagna napisała, dzieci nie patrzą pod tym kątem. Problem tkwi w instytucjach. Koleżanki tak brzydko potraktowały moją córkę, bo wcześniej naraziła się im czymś innym, jak nie religią, to odegrałyby się w inny sposób i nie winię za to dzieci. One po prostu wykorzystały sytuację. A taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Dzieci pogodziły się, a w moim dziecku głęboka uraza do religii katolickiej została. No i niby w szkole wszystko wydawałoby się wyjaśniłam, odpowiednie osoby wyraziły skruchę a wczoraj na stronie szkoły znalazłam zdjęcia z tej wspaniałej lekcji, a na jednym z nich moja córka w towarzystwie misjonarza....Tak wiele mówi się o urazie uczuć religijnych, ale z pewnością w kontekście tylko jednego wyznania...Abif, nie chcę Cię przerażać, ale w szkołach lekko nie jest, prawo do swobodnego wyznania to fikcja. A optymistycznie, to spotykam się z pełnym zrozumieniem problemu i współczuciem wśród moich katolickich znajomych.
pozdrawiam,
Dorota
Dorota
 
Posty: 19
Rejestracja: 27 kwie 2009, 08:16
Wyznanie: ewang.-augsburskie

Re: Niechęć luteran do KRK

Postautor: Abif » 23 lut 2011, 11:46

Jagno, przykład z Maryją zaczerpnąłem z opowieści znajomych rodziców siedmiolatki.

Wychowanie dzieci i przekazanie im światopoglądu rodziców nie jest proste. Dziecko w szkole stoi pomiędzy dwoma autorytetami: rodziców i szkoły. Trudno oczekiwać zupełnej zgodności światopoglądu rodziców i nauczycieli dlatego właśnie szkoła jako instytucja powinna być neutralna światopoglądowo.

Jeśli nie jest, dziecko zostaje postawione w sytuacji schizofrenicznej. Z jednej strony ma rodziców, rodzinę i codzienne doświadczenia, również religijne (albo ich brak). Z drugiej strony ma nauczycieli, którzy z punktu widzenia malucha są osobami, które "wiedzą więcej i lepiej". W tej konkurencji rodzice często przegrywają.

Weźmy teraz sytuację katechezy: ksiądz albo zakonnica podają dzieciom pewną wiedzę i dogmaty w atmosferze niecodzienności. Kładą nacisk na pojęcie sakrum, rozdźwięk pomiędzy tym, co świeckie a tym, co uświęcone. Dzieci reagują bardzo emocjonalnie, pracują wyobraźnią która kompensuje im brak doświadczenia.
"Osoby duchowne" są im od początku przedstawiane jako ludzie z pogranicza dwóchświatów, łącznicy między Sacrum i Profanum. Mają realny wpływ i potrafią go wykorzystać. Uwierzcie, że opowieść o mękach piekielnych usłyszana od katechety na lekcji religii może mieć bardzo silny wpływ na psychikę malucha.
W podobny sposób można budować świat wyobraźni dziecka w innych aspektach, na przykład rozprawiając o "odstępcach". Choćby po to, żeby przestraszyć "początkujących" katolików w klasie 1 - 3 i wybić im na przyszłość z głowy pomysły w rodzaju apostazji.

Dzieci z czasem zaczną myśleć i odrzucą sporą część tej wczesnoszkolnej wiedzy ale niektóre fragmenty funkcjonują nawet w dorosłym życiu - jako stereotypy.
Abif
 
Posty: 70
Rejestracja: 03 lip 2010, 15:43

Re: Niechęć luteran do KRK

Postautor: Dagmara » 23 lut 2011, 12:01

Ja też myślę, że z tym stosunkiem rówieśników nie jest tak źle. W klasie mojej córki jest jedna dziewczynka - Świadek Jehowy i jedna jakiegoś bliżej nieokreślonego wyznania (chyba Zielonoświątkowiec ale nie jestem pewna) i żadne z dzieci ich nie dyskryminuje a nawet ta która jest Świadkiem Jehowy jest bardzo lubiana w klasie. Moje córka tylko współczuje jej że nie obchodzi Bożego Narodzenia i urodzin ale podeszła do tego ze zrozumieniem. Generalnie w szkole jest sporo dzieci różnych wyznań i ze strony rówieśników czy nauczycieli nie mają żadnych problemów na tym tle. Problem leży gdzie indziej. Pomimo że wszyscy w szkole wiedzą że jest grupa takich dzieci, narzuca im się udział np. w uroczystościach o treści wyłącznie katolickiej (np. apel ku czci JPII) lub jak pisała Dorota lekcja z katolickim księdzem. To nie jest jednak kwestia niechęci tylko bezmyślności i braku wyczucia oraz (co mnie najbardziej martwi) chęci podlizania się proboszczowi tutejszej parafii.
Dagmara
 
Posty: 154
Rejestracja: 24 kwie 2009, 14:05
Wyznanie: E-A

Poprzednia

Wróć do Inne Kościoły i religie

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron