Rozmowy na temat katolicyzmu

Moderatorzy: Iwo_H, Kolejarz, Roman F., J.J.S

Re: Rozmowy na temat katolicyzmu

Postautor: Piotrek » 06 cze 2010, 13:17

W stosunku do czterocyfrowej liczby osób - beatyfikowanych i kanonizowanych - Kościół katolicki stwierdził, że po śmierci zostali zbawieni. Dziś stwierdza to wobec księdza Jerzego Popiełuszki, jeszcze trwa msza beatyfikacyjna, jak to piszę. W przypadku męczenników cud nie jest konieczny do tego, żeby wynieść ich na ołtarze. W przypadku (większości) pozostałych jest wymagany. Katolicki punkt widzenia: "za wstawiennictwem świętej pamięci Sławomira Iksińskiego nastąpiło niewytłumaczalne wyzdrowienie u Haliny Igrekowskiej, zatem Sławek po śmierci został zbawiony". Jaki w tej sytuacji jest ewangelicki punkt widzenia?
Piotrek
 
Posty: 112
Rejestracja: 27 lip 2009, 16:06
Wyznanie: KRK

Re: Rozmowy na temat katolicyzmu

Postautor: varpho » 07 kwie 2011, 01:07

Piotrek pisze:W stosunku do czterocyfrowej liczby osób - beatyfikowanych i kanonizowanych - Kościół katolicki stwierdził, że po śmierci zostali zbawieni. Dziś stwierdza to wobec księdza Jerzego Popiełuszki, jeszcze trwa msza beatyfikacyjna, jak to piszę. W przypadku męczenników cud nie jest konieczny do tego, żeby wynieść ich na ołtarze. W przypadku (większości) pozostałych jest wymagany. Katolicki punkt widzenia: "za wstawiennictwem świętej pamięci Sławomira Iksińskiego nastąpiło niewytłumaczalne wyzdrowienie u Haliny Igrekowskiej, zatem Sławek po śmierci został zbawiony". Jaki w tej sytuacji jest ewangelicki punkt widzenia?


nie nam - ludziom - oceniać, kto jest zbawiony, a kto nie.
poza tym - jak można jednoznacznie stwierdzić, za czyją sprawą doszło do uzdrowienia? [moim zdaniem to oczywiste, że za sprawą Boga, a jako że Bóg jest miłosierny, to może wysłuchiwać także modlitw kierowanych pod zły adres, czy niepotrzebnie dłuższą drogą. ;)]

przy okazji naszło mnie takie pytanie - skoro do tego, aby kogoś uznać świętym / błogosławionym, potrzeba dowodu w postaci wysłuchanej modlitwy, to czy to oznacza, że w Kościele rzymskokatolickim modlić się można do kogokolwiek [czy "za pośrednictwem kogokolwiek"]?


i inne luźne moje spostrzeżenia na temat katolicyzmu, w każdym razie dotyczące jego wersji polskiej:
niektóre z tych punktów mogą równie dobrze opisywać ewangelicyzm, ale zauważam je głównie w wyznaniu większościowym. :)

- uważanie dobroci za najważniejszą cechę Boga, nawet nie w kontekście śmierci Syna Bożego. moim zdaniem konfrontacja takiego obrazu Boga ze złem świata często doprowadza do pytania o to, jak Bóg mógł do tego zła dopuścić [czyli problem teodycei], a w konsekwencji, w skrajnych przypadkach, do zwątpienia i odrzucenia chrześcijaństwa.
- traktowanie religii jako przede wszystkim nauki o moralności, co widać np. w uzasadnianiu istnienia katechezy w szkołach czy w tym, że alternatywą - przynajmniej teoretycznie - są lekcje etyki.
- traktowanie Boga jako źródła rzekomo oczywistego i niezmiennego "prawa naturalnego".
- podświadome doszukiwanie się Bożej legitymizacji dla władzy [krzyże w urzędach].
- pelagianizm, ujawniający się np. w trosce o ludzi, którzy [jeszcze] nie mieli okazji usłyszeć o Chrystusie.
- doprowadzone do absurdu, prawnicze wręcz podejście do kwestii tego, co grzechem jest, a co nie jest [przykład: artykuł ukazujący dość kuriozalne i małostkowe podejście prawa kanonicznego do pewnych intymnych kwestii].
- konieczność przymusu, trudności w przyjmowaniu do wiadomości fakultatywności pewnych zachowań [nie wiem, jak to ująć, chodzi mi np. o oburzenie niektórych na "zniesienie postu w wigilię". przecież jeśli ktoś chce pościć, to nadal może to robić].

aha, i wprawdzie nie chcę tych punktów jednoznacznie wartościować, ale swoje zdanie mam. liczę jednak na jakąś dyskusję. :)
biedny, nędzny, grzeszny - człowiek.
postuluję wprowadzenie religioznawstwa do szkół.
varpho
 
Posty: 169
Rejestracja: 23 kwie 2009, 02:02
Wyznanie: ewangelicko-augsburskie

Re: Rozmowy na temat katolicyzmu

Postautor: varpho » 10 kwie 2011, 15:07

i jeszcze mi się przypomniało:
- ścisłe zespolenie idei narodowej i katolicyzmu. i akurat nie chodzi mi tu o wykluczanie niekatolików ze wspólnoty narodowej, co wprawdzie też się zdarza, ale jednak tolerancja jest wpisana w tą ideę narodową. chodzi mi raczej o mitologizowanie dziejów narodu polskiego. rozumiem, że za zaborów Kościół stanowił coś w rodzaju zastępczej instytucji narodowej - tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem [a nie pod zakazanym orłem białym] Polacy mogli odczuwać wspólnotę narodową, jednak takie nastroje obecnie są pewnym anachronizmem. Maryja Królowa Polski, dążenie do koronowania Chrystusa Królem Polski - to wszystko sprawia wrażenie, jakby naród polski stał się jakimś bożkiem, co jest dla katolicyzmu dość paradoksalne - przecież, w przeciwieństwie np. do luteranizmu - nie jest to niezależny Kościół krajowy, tylko organiczna część ponadnarodowego Kościoła powszechnego...
biedny, nędzny, grzeszny - człowiek.
postuluję wprowadzenie religioznawstwa do szkół.
varpho
 
Posty: 169
Rejestracja: 23 kwie 2009, 02:02
Wyznanie: ewangelicko-augsburskie

Re: Rozmowy na temat katolicyzmu

Postautor: varpho » 26 cze 2011, 14:55

co myślicie na temat katolickiego "Prosimy Cię, nie zważaj na grzechy nasze, lecz na wiarę swojego Kościoła"?
byłem wczoraj na ślubie i zastanowiła mnie ta "kolektywna" odsłona reformacyjnego "sola fide"...
na forum.wiara.pl znalazłem krótkie pytanie na ten temat, co ciekawe, pytającemu również ta formułka nie odpowiadała, ale ze zgoła innych względów - z tego co zrozumiałem, to widział w niej pewne zagrożenie dla wizji sądzenia ludzi wedle ich uczynków...
czy ktoś się orientuje, od kiedy takie sformułowanie występuje w tekście mszy świętej?
biedny, nędzny, grzeszny - człowiek.
postuluję wprowadzenie religioznawstwa do szkół.
varpho
 
Posty: 169
Rejestracja: 23 kwie 2009, 02:02
Wyznanie: ewangelicko-augsburskie

Re: Rozmowy na temat katolicyzmu

Postautor: matylda_7 » 20 paź 2012, 01:34

varpho pisze:co myślicie na temat katolickiego "Prosimy Cię, nie zważaj na grzechy nasze, lecz na wiarę swojego Kościoła"?

czy ktoś się orientuje, od kiedy takie sformułowanie występuje w tekście mszy świętej?

Znalazłam u siebie w domu książeczkę z częściami stałymi wydaną w 1968 roku (po polsku i łacinie). Podane przez Ciebie słowa znajdują się tam. Niestety ale nic więcej nie udało mi się dowiedzieć.
Formuła ta nazywa się (jak mi podpowiada to wydawnictwo) - "Modlitwą o pokój".
matylda_7
 
Posty: 19
Rejestracja: 28 wrz 2012, 21:38
Lokalizacja: Warszawa / Święta Trójca
Wyznanie: ewangelicko - augsburskie

Re: Rozmowy na temat katolicyzmu

Postautor: Piter » 21 paź 2012, 10:32

matylda_7 pisze:
varpho pisze:co myślicie na temat katolickiego "Prosimy Cię, nie zważaj na grzechy nasze, lecz na wiarę swojego Kościoła"?

czy ktoś się orientuje, od kiedy takie sformułowanie występuje w tekście mszy świętej?

Znalazłam u siebie w domu książeczkę z częściami stałymi wydaną w 1968 roku (po polsku i łacinie). Podane przez Ciebie słowa znajdują się tam. Niestety ale nic więcej nie udało mi się dowiedzieć.
Formuła ta nazywa się (jak mi podpowiada to wydawnictwo) - "Modlitwą o pokój".


Jest to stara modlitwa z rytu rzymskiego, tu np. w Missale Romanum z końca XVIII w., na str. 266 (w prawym dolnym rogu): "Domine, Jesu Christe, qui dixisti Apostolis tuis: Pacem relinquuo vobis, pacem meam do vobis: ne respicias peccata mea, sed fidem Ecclesiae tuae: eamque secundum voluntatem pacificare & coadunare digneris: Qui vivis... etc". Jedyna różnica to taka, że jak większość modlitw w dawnej mszy była to prywatna modlitwa duchownego przed komunią, więc jest w liczbie pojedynczej (nie zważaj na grzechy moje...).
Religion could be a source of error as well as wisdom and light. Its role should be to inculcate, not a sense of infallibility, but a sense of humility. (R. Niebuhr)
Piter
 
Posty: 131
Rejestracja: 26 gru 2009, 20:45
Wyznanie: ewangelicko-reformowane

Re: Rozmowy na temat katolicyzmu

Postautor: varpho » 23 paź 2012, 00:48

Piter pisze:Jedyna różnica to taka, że jak większość modlitw w dawnej mszy była to prywatna modlitwa duchownego przed komunią, więc jest w liczbie pojedynczej (nie zważaj na grzechy moje...).


dzięki.
czy właściwie rozumuję, że z tego by wynikało, iż chodzi tu o samą godność sprawowania sakramentu [której rzekomo mógłby donatystycznie szkodzić grzech odprawiającego], a nie ogólnie o grzech wszystkich ludzi, któremu "przeciwstawia" się wiara?
biedny, nędzny, grzeszny - człowiek.
postuluję wprowadzenie religioznawstwa do szkół.
varpho
 
Posty: 169
Rejestracja: 23 kwie 2009, 02:02
Wyznanie: ewangelicko-augsburskie

Poprzednia

Wróć do Inne Kościoły i religie

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron