Dagmaro, przede wszystkim nalezy pamiętać o tym, ze postępowanie Boga z ludzmi okryte jest tajemnicą. Kosciół został wezwany do głoszenia Ewagelii o Chrystusie, w którym jest nasze zbawienie, a nie do spekulacji na temat tego, co Bóg ma uczynić z takim czy innym człowiekiem. Nie decyduje o tym (na szczęście) ani Kościół ani teologia, lecz Bóg, którego zgodnie ze swiadectwem Pisma wyznajemy jako Sprawiedliwego, Miłosiernego, Wszechmocnego, który objawił nam sie w Krzyżu Chrystusa. W Chrystusie wybrał wszystkich ludzi, zanim jeszcze zdazyli Go poznać, zanim zdazyli przyjąc czy odrzucić Ewangelię.
Wiemy, że kto pokłada ufność tej Ewangelii, ma pewność zbaiwienia na podstawie obietnicy Pana. I do głoszenia tej Ewangelii został wezwany i powolany Kosciół i każdy chrześcijanin. Dlatego wobec pytania jakie zadalaś i wobec poczucia niesprawiedliwości faktu, o którym piszesz, postawą Kościoła nie jest szukanie takich czy innych wyjaśnień czy usprawiedliweń dla Boga (że nie jest niesprawiedliwy) czy dla człowieka (ze może być zbawiony jeśli nie zna, albo nie przyjmuje ewagelii), lecz postawa ufności: Panie, ufam Twej sprawiedliwości.
A doświadczenie wiary, jak i świadectwo Pisma uczą nas jak ważne są ludzkie decyzje i jak realny jest Boży zamysł powszechnego zbawienia, odzrucają wszelką lekkomyślność czy powierzchownosć w ocenie stosunku miedzy Bogiem a czlowiekiem. Kazda teologia, która po ludzku, róznie w róznych epokach i chrześcijańskich tradycjach wiary podejmuje te pytania, winna to świadectwo wiary i Pisma brać pod uwagę. Ale to już kwestia takiej czy innej teologii, ktora zawsze nalezy widzieć tak w odróżnieniu, jak i związku z kościelnym zwiastowaniem Ewangelii.