Luter najpierw slubowal celibat, pozniej zmienil zdanie i sie ozenil. Patrzac formalnie, zlamal slub. Mam w zwiazku z tym pytanie do osob, ktore na ten temat czytaly: jak fakt ten jest oceniany (usprawiedliwiany/potepiany)? A Wy co o tym myslicie? Znajac stanowisko Biblii na temat celibatu, czy nie powinno byc tak, ze Ci, ktorzy juz taki slub waznie zlozyli, powinni go dochowac, a postanowienia reformacyjne dotyczace malzenstw ksiezy powinny dzialac raczej pro futuro, niz wstecz?
P.S. Pytanie to przyszlo mi do glowy po przeczytaniu, ze jeden ze stereotypow na temat luteranizmu jest taki, ze Luter zalozyl nowy kosciol, aby moc sie ozenic.








